Mam dwóch synów. Starszy ma 10 lat i... chodzi do szkoły.
Postęp dziecka w nauce oceniany jest przez nauczycieli. Dziecko uczące się w domu zdaje egzaminy, które sprawdzają, poziom jego wiedzy, rozwoju i realizację programu nauczania przez rodziców.
Jeżeli chodzi o kontakt z rówieśnikami - takie dziecko chodzi do szkoły na zajęcia w-f i i jeszcze jakieś artystyczne (plastyka, muzyka). Zdecydowanie kontakt ten jest ograniczony i myślę, dużo gorzej przygotowane do radzenia sobie z tym co trudne a przecież nieuniknione "na zewnątrz."
W Polsce nauczanie takie dopiero "raczkuje". Z dostępnych danych wiadomo, że w taki sposób uczy się ok. 30. dzieci.
Nie znam publikacji - jedynie internetowe, ale tu: ciiii
Przynajmniej na razie...

Pozdrawiam
Sylwia