ja nie prowadze... w sumie to malo jezdzilam ale to lubilam az 2 lata temu malo nie wjechalam na czolowke ;/ prowadzilam mega zmeczona, z okolic Olsztyna do Gdanska jechalismy i powrot, a spalam w nocy ze 4h. I doslownie ze 2km od domku (bo bylismy na mazurach) nie to ze przysnelam ale rozjechala mi sie uwaga i skupienie i wjechalam na srodek mostku - a z naprzeciwka nadjechal inny samochod. Ocucil mnie wrzask partnera mamy "NIE W NIEGO" i odbilam na swoj pas, ale stresu sie najadlam tyle ze teraz siadanie za kolkiem mnie paralizuje. Nie powiem co czul partner mamy - bo prowadzilam moze z miesieczna Honde Civic prosto z salonu

pewnie mial miekko w kolanach...
Teraz usiluje sie znow odwazyc i staram sie zasiadac za kierownicą naszej toyotki. Poki co bardziej za miastem, zwlaszcza ze po 10-15 minutach lapia mnie skurcze w lydkach.. ale od czegos trzeba zaczac, nie? :>