Ja się pochwalę naszymi postępami - tak wiem, zaraz mi napiszecie, żem dureń bo za wcześnie
No więc jako, że Anna siedzi pewnie zaczęłam ją sadzać na nocnik (taki zwykły co nie śpiewa i nie tańczy).
No i ku mojemu szczeremu zdziwieniu od pierwszego posadzenia wiedziała o co chodzi.
Sadzam ją po przebudzeniu i po jedzeniu i praktycznie od tego czasu (nie wiem może z dwa czy trzy tygodnie) nie miałyśmy kupy w pieluchę. Jak tylko się młodą posadzi zaczyna stękać
Co do sikania to też siura na nocnik, ale nie zawsze zdążę ją posadzić, np. po przebudzeniu. No bo ona czasem się budzi i leży spokojnie i wtedy siura...
Ale jak sobie siedzi na nocniku to mówię jej, ze robimy si (jak debil siedzę i to powtarzam) w nadziei, ze będzie kojarzyć i za kilka miesięcy wołać si

Generalnie Młoda bardzo lubi siedzieć na nocniku - ma niezły zaciesz. Tylko muszę ją asekurować, bo się mega wierci i już raz się z tym nocnikiem wywaliła (i cholera z całą zawartością nocnika)...
Myślę, że cały sekret tkwi w tym, że ona ciągle jest niemobilna i nie ma mi jak spierniczyć
