Odswiezam temat
pracuje juz 4 miesiac

na poczatku bylo ciezko wszystko zorganizowac, pogodzic sie z tym, ze dziecko trzeba zostawic w domu <Pawełek mial niecale 8 miesiecy>...
byly spiecia z tesciami, ktorym Pawła dziennie zostawiam, bo troche sie rozpedzili i w pewnym momencie przestali sluchac tego, co do nich mowie na temat mojego dziecka jakby nie bylo... ale odbylo sie kilka powaznych rozmow i na dzien dzisiejszy moge stwierdzic, ze moje dziecko jest szczesliwe, nierozpuszczone i ze spokojna glowa moge go tesciom zostawic < chociaz nie przecze, ze spiecia z tesciami sa w dalszym ciagu

>
na poczatku tesknilam za malym niemilosiernie, z pracy chcialam uciekac ale przetrwalam to...
na dzien dzisiejszy sa dni, ze mi lzy wychodza ze go musze w domu zostawic, ale juz w jakims stopniu jestesmy przyzwyczajeni do tej sytuacji i da sie przezyc...
co do obowiazkow domowych - pierwsze 2 miesiace wygladalam jak cien czlowieka, bo probowalam miec ten sam porzadek i plan dnia jak wteyd, zanim do pracy poszlam... na dzien dzisiejszy mąż gotuje obiady, ja na zakupy biore juz Pawla <zawsze robilam je w biegu jak maly zasypial o 9 w sobote a teraz jedziemy razem na spokojnie jak wstaje>...
sprzatam tak konkretnie raz w tygodniu tj odkurzanie, mycie podlog itd... i dziele to na piatek wieczor i sobote rano, przez co nie mecze sie az tak bardzo
co do stosunkow z mezem - widzimy sie tyle co nic, zalezy od tego jaka ma zmiane:
na 12 - po jego pracy od 20-22
na 18 - po 16 godzinke zanim wyjdzie do pracy
na 24 - najlepsza zmiana, bo widzimy sie cale 5 godzin
weekend tez jest zaburzony, bo zwykle chodzi do pracy w niedziele na 14
Czy mozna pogodzic prace i rodzine? mozna, ale wymaga to pracy i napewno wielu zmian w stylu zycia przed i w trakcie pracy
na pcozatku bylam zajechana na maxa, dzis juz jest ok
