Ehhh... Najstarszy synuś, mimo że pierwszy i najbardziej wychuchany spał sam i nigdy nie było problemu. To ja raz na jakiś czas zabierałam go do naszego łóżka żeby się przytulić i mieć go przy sobie

. Jakoś ciężko mi szło oswojenie się z myślą, że nie jesteśmy już jednością... Średniaczek dał mi za to tak popalić... Ten mały terrorysta ma w tej chwili 2 latka 10 miesięcy i 22 dni a nadal przytula się do mamusi cycusia... Najpierw były kolki przez bite 6 miesięcy od 0 do 3 w nocy i nic tylko rączki i cycuś

. Skończyły się kolki to zaczęły się ząbki. Gorączka, wymioty, rozwolnienie i wieczny krzyk. No i na cucysiu do prawie dwóch lat. Odstawiony dopiero w 3. miesiącu kolejnej ciąży. Więc teraz zasypia w naszym łóżku, przenosimy go do jego pokoju, ale w nocy i tak wraca żeby się przytulić. Z najmłodszym za to nie mam problemu, bo dla niego miejsca w łóżku nie starczyło

.Poza tym on od samego początku dziecko anioł. Grzeczny, potrafi sam sobą się zająć i po skończeniu 2 miesięcy Przesypia prawie całą noc. Budzi się raz na butlę ( cycusie szybko się skończyły czego nie mogę przeboleć...

)